icon-rss-large

www.wyprawy-mostowe.pl | Login

RSS | Email

X JUBILEUSZOWA WYPRAWA MOSTOWA GRECJA 2001

Dodano :2012-03-27 15:56:15

JUBILEUSZOWA X WYPRAWA MOSTOWA "GRECJA 2001"

RELACJA Z WYPRAWY:

Przygotowania do X "Wyprawy Mostowej" rozpoczęły się już w listopadzie 2000 r., bowiem miała to być "Wyprawa" jubileuszowa, a ponadto powinna była objąć te kraje Europy, do których do tej pory nie zawitaliśmy. Wybór padł na kierunek południowy, z Grecją jako krajem docelowym. I nie był to wybór przypadkowy - Grecja to kolebka cywilizacji europejskiej, a ponadto realizowane są tam w ostatnim czasie dwa wielkie programy autostradowo-mostowe. Trasa "Wyprawy" przebiegała - poza Polską - przez 11 krajów europejskich, a mianowicie Słowację, Węgry, Słowenię, Chorwację, Bośnię i Hercegowinę, Nową Jugosławię (Czarnogórę), Albanię i Grecję oraz w drodze powrotnej Włochy, Austrię i Czechy. Zorganizowana została w dniach 30.06. - 15.07.2001 r. Liczyła 7000 km lądem i około 1000 km promem, z Patras do Ancony. Przygotowania do "Wyprawy" objęły obszerny program merytoryczny, mostowy, a także turystyczny. Każdy z wymienionych krajów ma swoją specyfikę i odrębność. Głównym celem "Wyprawy" było oczywiście zwiedzanie obiektów mostowych (mostów, wiaduktów, estakad, tuneli, półmostów i galerii) istniejących lub będących w trakcie budowy. Obiektów takich zwiedzono 61, w większości mostów, o różnych rozwiązaniach konstrukcyjnych. Były to zatem mosty płytowe, belkowe (pełnościenne i kratowe), łukowe, sklepione, podwieszone i wiszące; stalowe, betonowe (z betonu zbrojonego i sprężonego), zespolone, kamienne i drewniane. A wśród nich mosty o unikalnej konstrukcji, jak:
- most podwieszony przez Zatokę Koryncką między Rion i Antirion (w budowie), 5-przęsłowy, z których 3 przęsła mają rozpiętość po 560 m każde, - most o konstrukcji hybrydowej, złożonej w części z mostu podwieszonego 1-pylonowego i w części z mostu belkowego wykonywanego metodą nawisową przez zatokę w Mokošicy k. Dubrownika (w budowie), o rozpiętości głównego przęsła 304 m,
- most wiszący Metsovitikos k. Metsovon w Grecji, bezpylonowy, z przęsłem o rozpiętości 560 m, wzniesionym 1 50 m ponad lustro wody (w budowie), którego liny nośne zakotwione będą w przeciwległych zboczach skalnych,
- wspaniałe mosty łukowe w Chorwacji, zaliczane do szczytowych osiągnięć mostownictwa światowego, takie jak mosty na wyspę Krk (pierwszy o rozpiętości 390 m - 2. pozycja na świecie, drugi o rozpiętości 244 m-13. pozycja na świecie), na rzece Krka w Šibeniku o rozpiętości 246 m (12. pozycja na świecie), nad Cieśniną Maslenicką w Masienicy o rozpiętości 200 m (26. pozycja na świecie).
Najpierw jednak są na naszej trasie 4 mosty na Dunaju w Bratysławie ze stalowym mostem podwieszonym "SNP", 1-pylonowym (I max = 303 m), betonowym mostem belkowym "Lanfranconi" (I max= 174 m) i stalowym mostem kratowym "Hrdinov Dukli" (I max= 205 m). Później most na Dunaju na zaporze wodnej w Gabčikovie, dalej stalowe, ponad stuletnie mosty kratowe przez Dunaj w Komarnie i Esztergom (obecnie odbudowywany). I mosty Budapesztu na Dunaju, pięknie wpisane we wnętrze rzeki, takie jak: "Małgorzaty" (łuki stalowe), "Elżbiety" (wiszący), "Lanchid" (wiszący, łańcuchowy) czy też stalowy most kratowy "Szabadság" o konstrukcji wspornikowej, naśladujący kształtem mosty wiszące.
Pewien zawód sprawiają nam 2 betonowe mosty belkowe przez Dravę w Varaždin (Chorwacja), ale już 2 mosty belkowe i nowoczesną kładkę dla pieszych przez Dravę w Ptuj (Słowenia) uznajemy za elementy wzbogacające panoramę miasta. Słowenia urzeka nas przepiękną zielenią, ładem i harmonią w zabudowie, nowoczesnymi i stale rozbudowywanymi autostradami. Późnym wieczorem dojeżdżamy do Rijeki, gdzie po przebiciu się przez tunele i objechaniu Zatoki Bakarskiej z uroczo położoną na półwyspie miejscowością Bakar docieramy do pierwszego, dłuższego mostu łukowego na wyspę Krk. W gasnącym na zachodzie słońcu robi na nas ogromne wrażenie. Tego dnia, po przejechaniu od Budapesztu 800 km, docieramy na nocleg w Grabovacu po pierwszej w nocy. Po drodze widzimy wszędzie ślady niedawnej wojny, zniszczone i wypalone domy.
Rano zaczynamy od pięknie rozwiązanego, żelbetowego mostu płytowego nad wąwozem rzeki Korany w Slunj, oglądamy także nad kolejnym wąwozem tej rzeki żelbetowy most łukowy w Seliśte, Zwiedzamy istny cud przyrody - Jeziora Plitvickie, wpisane na listę światowego dziedzictwa natury UNESCO. Wrażenie jest ogromne, może uda się nam zaprezentować ich piękno na którejś z wystaw fotografii w Galerii "GIL" Politechniki Krakowskiej.
Jadąc do Zadaru, zatrzymujemy się na brzegu Cieśniny Maslenickiej w Masienicy. Tu, na naszej trasie, znajduje się wspaniały betonowy most łukowy, oddany do użytku w roku 1997. Zastąpił on stary, stalowy most łukowy o rozpiętości przęsła 155 m, który został zniszczony w czasie działań wojennych w 1991 r. Późnym popołudniem zwiedzamy Zadar, a po noclegu spędzonym w Biogradzie na moru jedziemy dalej na południe, do Šibenika. Po przejechaniu i zwiedzeniu okazałego betonowego mostu łukowego na rzece Krka przed Šibenikiem. skręcamy w lewo wzdłuż rzeki, aby zobaczyć kolejny cud natury - wspaniałe wodospady na tej rzece (Skradinski buk). Później zwiedzanie Šibenika, jeszcze jeden stalowy most łukowy nad Šibenskim Kanałem w Brodaricy i kierujemy się w stronę Bośni i Hercegowiny. Wieczorem jesteśmy na miejscu objawień w Medjugorie, uczestniczymy w nocnym spotkaniu eucharystycznym we wspaniałej scenerii górskiej, w świetle pełni księżyca.
Z rana kierujemy się do Mostaru - miasta, o które toczyły się zaciekłe walki między Chorwatami i Muzułmanami. Dziś ludność tych narodowości dzieli w Mostarze rzeka Neretva, a dawny symbol miasta - przepiękny kamienny most łukowy z 1556 r. ­ leży zniszczony w jej nurtach. Most obecnie jest w odbudowie, postępującej zresztą bardzo wolno - czynione są bowiem starania, by złożyć go z oryginalnych bloków, leżących na dnie rzeki. W pobliżu stalowa, podwieszona kładka dla pieszych, dar społeczeństwa Holandii dla Mostaru. Mostar jest dalej miastem bardzo zniszczonym, dużo w nim ruin, wypalonych domów, fasady noszą ślady setek i tysięcy pocisków. Oznaki powrotu do życia są jednak wszędzie wyraźne. Usuwane są ruiny i prowadzone nowe budowy, wśród nich na lewym brzegu Neretvy strzela w górę minaret nowego meczetu, na prawym - wysmukła wieża nowego kościoła.
Wracamy wzdłuż seledynowej Neretvy na wybrzeże Adriatyku, zwiedzamy jeszcze długi, położony w łuku poziomym betonowy most belkowy nad zatoką Kanału Malog Stona i zbliżamy się do Dubrovnika, perły Adriatyku. Zanim zwiedzimy to miasto - zrekonstruowane już po wydarzeniach wojennych ­ czeka nas wizyta na budowie nowego mostu przez zatokę w Mokošicy k. Dubrovnika, który skróci drogę do Dubrovnika o 8 km. Most jest okazały, część od strony Dubrovnika podwieszona (pomost stalowy, pylon betonowy), część od strony Mokošicy belkowa z betonu sprężonego, wykonana metodą nawisową. Dzięki uprzejmości Project Managera Dipl. Ing. Norberta Galla z firmy Walter Bau-Konstruktor d.o.o. z Augsburga mamy dostęp do wszystkich szczegółów budowanego mostu. Jest to dla uczestników "Wyprawy" dobra lekcja poglądowa.
Pełni wrażeń technicznych przenosimy się do Dubrovnika, który w promieniach popołudniowego słońca wygląda okazale i dostarcza nam wielu przeżyć estetycznych. Przed nami tego dnia jeszcze długa droga, do Ulcinj w Czarnogórze. Najpierw kolejne przejście graniczne, później - przy chodzącym słońcu - przejazd wzdłuż Zatoki Kotorskiej, kolejnego cudu natury, wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Już nocą, w blasku jeszcze dość "pełnego" księżyca, mijamy znane miejscowości wczasowe: Budva, Sv. Stefan, Bar. Około północy dojeżdżamy do Ulcinj, w pobliżu granicy z Albanią.
Tu, w hotelu i okolicy, panuje jeszcze - znany nam z niedawnej przeszłości - realny socjalizm. Jesteśmy w biednej, niezagospodarowanej części Europy. Z rana usiłujemy "przebić" się do najbliższego przejścia granicznego z Albanią, ale jest ono zamknięte. Musimy dołożyć ponad 100 km, przekroczyć masyw górski Lovćenu, aby przez most na Jeziorze Szkoderskim osiągnąć granicę z Albanią w Bajraku i Hotit. Przejazdu przez Albanię naprawdę boimy się. Wielka niewiadoma. Turystów w ogóle nie ma, jesteśmy jedynym autokarem na ponad 400 km liczącej trasie naszego przejazdu przez ten kraj. Od strony granicy z Grecją spotykamy tylko kilkanaście samochodów osobowych i ciężarowych. Nasze wizy, wydane przez Ambasadę Albanii w Warszawie, mają numery od 110 do 160/2001.
Przejazd przez Albanię to dobra lekcja poglądowa. Na obu granicach jesteśmy przyjęci bardzo rzyjaźnie i szybko odprawieni. Kraj jest biedny, ale co kilka kilometrów "wystrzelają" nowe, piękne wille. Albania jest zaniedbana, pełno tu stert gruzów, śmieci i wraków samochodowych. Zauważamy dość ubogą szatą roślinną, brak świadomego działania człowieka nad poprawieniem krajobrazu, brak kwiatów. Ale w słońcu błyszczy pozłacana kopuła nowego meczetu w Shkoder.
I wszędzie, jak okiem sięgnąć, bunkry. Przed i za każdym miastem, wsią i osadą. Nawet przy pojedynczych gospodarstwach. W okresie rządów komunistycznych wybudowano ich około 700 000, za kwotę około 3 mld USD. Zostały do dziś i nie wiadomo, co z nimi zrobić. Są to bunkry betonowe, w większości małe, prefabrykowane, z kopułkami wzmocnionymi blachą, w których znajdują się stanowiska dla karabinów maszynowych. Ale są i bunkry duże, masywne, mieszczące czołgi czy działa pancerne.
Infrastruktura komunikacyjna jest dość uboga, mosty w stanie degradacji, brak znaków drogowych. Wjeżdżając do Tirany nie mamy pewności czy już jesteśmy w tym mieście, czy też w innym. Tirana robi dobre wrażenie - przestronne ulice, kolorowe, zadbane domy. Na centralnym placu nie ma już Mauzoleum Envera Hodży, góruje pomnik Skanderbega, średniowiecznego bohatera narodowego Albańczyków.
Od Tirany, w kierunku nadmorskiego Durrës, droga się poprawia, jest szeroka i z dobrą nawierzchnią. Zwraca uwagę większy ład przestrzenny i porządek. Od Durrës jedziemy na południe dobrą drogą Via Adriatica, w kierunku Lushnije. Widać na niej kilka nowoczesnych, dobrze utrzymanych obiektów mostowych z betonu. Ale wzdłuż całej drogi "las" bunkrów, z jednej i drugiej strony. W Lushnije dobra nawierzchnia się kończy, przejazd przez miasto drogą z dziurami głębokimi na kilkanaście centymetrów nie należy do przyjemności. Ale mieszkańcy jakoś z tym żyją, nie przeszkadza im to miło spędzać czasu, co widzimy mijając miejski park.
W okolicach Fier znajdują się tereny roponośne, tu widać od razu większą zamożność mieszkańców. Stąd, chcąc ominąć Vlorë, najbardziej niebezpieczne miasto w Albanii, skręcamy na drogę drugorzędną, którą dojedziemy aż do granicy z Grecją. Stan jej nawierzchni jest miejscami tak okropny, że boimy się o nasz autokar. "Wytrzęsieni" oglądamy w świetle księżyca piękno tutejszego, górskiego krajobrazu.
Podróż przez Albanię mija bezpiecznie. Mimo wielu negatywnych spostrzeżeń ujęła nas postawa tutejszej ludności - godna i honorowa. Podczas postojów nikt z nas nie był oblegany czy nagabywany. Policja na skrzyżowaniach dróg zachowywała się przyjaźnie, zawsze gotowa pomóc czy wskazać właściwą drogę. Na granicy z Grecją jesteśmy o pierwszej w nocy. Albańczycy jakby na nas czekali, odprawiają nas szybko i sprawnie. Natomiast granica od strony Grecji jest zamknięta. Musimy budzić straż graniczną, aby mogła nas odprawić. Po wielu perypetiach, o trzeciej nad ranem "lądujemy" na nocleg w Joanninie, gdzie -mimo później pory - czeka na nas obiado-kolacja.
Od rana musimy się śpieszyć, bo o godz. 10.00 mamy spotkanie na budowie tunelu i mostu na realizowanej od roku 1997 autostradzie Egnatia Odos Highway, od Igumenitsy nad Adriatykiem przez Joanninę, Thessaloniki, Volos, Kavalę do Aleksandrupolis przy granicy tureckiej. Jest to ogromne przedsięwzięcie, którego przewidywany koszt wynosi 2,5 mld USD. Obejmuje ono 687 km autostrady, w tym 1700 mostów i tuneli o łącznej długości 75 km, co stanowi 65% kosztów budowy. Jest to największy projekt techniczny realizowany w Grecji. Zawiera 204 duże mosty i 1600 innych konstrukcji mostowych o koszcie łącznym 550 mln USD oraz 70 tuneli górskich o koszcie 690 mln USD. Prace na budowie są bardzo zaawansowane, niektóre odcinki autostrady są już oddane do użytku. Budowa innych - w trudnym terenie, np. w górach Pindos, w których jesteśmy - jest w toku. Zakończenie budowy całości autostrady przewidywane jest na rok 2003. Spektakularnym osiągnięciem będzie budowany most wiszący Metsovitikos k. Metsovon, rozpięty nad głębokim wąwozem. Rozpiętość przęsła 560 m, wzniesienie nad lustrem rzeki Metsovitikos - 150 m. Liny nośne będą bezpośrednio zakotwione w skałach przeciwległych zboczy górskich. Autostrada po obu stronach mostu wchodzi w tunele. Obecnie trwają intensywne badania stabilności zboczy, do których mają być kotwione liny nośne. Jesteśmy zaszokowani rozmachem inwestycji i tempem prac. Chciałoby się widzieć podobne przedsięwzięcia w Polsce.
Po południu dojeżdżamy do Kalambaki, skąd udajemy się na zwiedzanie kolejnej atrakcji turystycznej - średniowiecznych klasztorów w Meteorach. Klasztory, zbudowane na niedostępnych "czubkach" oryginalnych skał, robią na nas niesłychane wrażenie. Niebawem półmetek "Wyprawy", a tyle już za nami. Teraz nastąpi spokojniejsza część programu, nie przeładowana zwiedzaniem mostów, a nastawiona bardziej turystycznie.
Zwiedzamy po kolei Termopile, Delfy i Olimpię, przeprawiając się "po drodze" promem przez Zatokę Koryncką z Antirion do Rion. Z oddali widzimy budowę nowego mostu, którą będziemy zwiedzać w ostatnim dniu pobytu w Grecji. "Lądujemy" na kilka nocy w pięknym Tolo na Peloponezie, położonym nad Zatoką Argolidzką Morza Myrteńskiego. Stąd udajemy się na zwiedzanie Epidauros, Navplionu, Aten, Koryntu, Mistry i Monemvasii. Koło Epidauros zwiedzamy kamienny most mykeński, liczący około 3300 lat. W jedynym dniu wolnym decydujemy się odwiedzić statkiem wyspy Hydra i Spetses na Morzu Myrteńskim.
Wrażeń ze zwiedzania atrakcji turystycznych Grecji nie opisuję, bo zajęłoby to zbyt wiele miejsca, a większości czytelników są one znane. Wspomnę natomiast o zwiedzanych mostach, w tym 4 belkowych i 1 łukowej kładce dla pieszych nad Kanałem Korynckim w Koryncie, ciekawym moście zwodzonym zatapianym u wejścia do Kanału Korynckiego od strony Zatoki Korynckiej, 2 łukowych mostkach kamiennych na wyspie Spetses oraz kratowym moście kolejowym k. Monemvasii.
W ostatnim dniu pobytu w Grecji docieramy na budowę mostu Rion-Antirion przez Zatokę Koryncką. Jest to drugie wielkie przedsięwzięcie techniczne, realizowane obecnie w Grecji. Przeprawa o długości ponad 3 km składa się z pięciu przęseł podwieszonych o łącznej długości 2252 m, z których trzy środkowe mają rozpiętości po 560 m, dwa skrajne - po 286 m. Głębokość dna Zatoki Korynckiej w miejscu przeprawy sięga 65 m poniżej poziomu morza. Pylony mostu będą się wznosić 159 m powyżej p.m. Koszt przedsięwzięcia - 750 mln ECU (~568 mln USD). Czas budowy - od września 1998 r. do grudnia 2004 r.
Cechą szczególną tego mostu jest unikalny sposób posadowienia pylonów na mulistym dnie Zatoki Korynckiej, w miejscu poddanym aktywności sejsmicznej i w miejscu, gdzie brzegi Zatoki Korynckiej nieznacznie, ale systematycznie oddalają się od siebie. W związku z tym sposób posadowienia mostu jest sprawą szczególnej wagi. Skorzystano tu z doświadczeń uzyskanych przy wznoszeniu przybrzeżnych platform wiertniczych, głównie na polach ropy i gazu w Morzu Północnym. Pylony wieńczą słupowe filary mostu, które wykonane są w formie stożków ściętych, zakończonych u dołu potężnymi fundamentami skrzyniowymi o średnicy 90 m każdy. Słaby i niejednorodny grunt podłoża fundamentów wzmocniono, wbijając pod każdy fundament po 250 rur stalowych φ 2,0 m i długości 20÷25 m.
Przygotowania do zwiedzenia tej budowy rozpoczęto już w kwietniu br., gdy autor przebywał w Patras na posiedzeniu Conseil of FIB (Federation Internationale du Beton). Wówczas został nawiązany kontakt z prof. Jean-Paul Teyssandier ­ Managing Director Gefyra S.S. Company for the Rion-Antirion Bridge, konsorcjum francusko-greckiego, mającego koncesję na projekt, budowę, finansowanie i obsługę przeprawy przez 35 lat.
W umówionym dniu Jean-Paul Teyssandier czeka na naszą grupę, prezentuje dwa filmy o budowie, oprowadza nas po niej i jest gotów do udzielenia odpowiedzi na każde pytanie. Spotkanie to, sympatyczne i na wysokim poziomie technicznym, pozostanie uczestnikom "Wyprawy" na zawsze w pamięci.
Od Patras (8 km od Rion) rozpoczyna się powrót do kraju. Najpierw około 20 godzin promem przez Adriatyk, z Patras do Ancony we Włoszech, potem jazda autostradą wzdłuż Adriatyku i nocne zwiedzanie Wenecji (pomiędzy 1.30 a 4.00 nad ranem), z powodu dwugodzinnego opóźnienia promu i "korków" na autostradzie i drogach dojazdowych. Później nocna jazda przez Austrię, pięknie poprowadzoną autostradą od Tarvisio do Wiednia, przejazd przez Wiedeń i Czechy. O godzinie 21.00 w niedzielę 15 lipca 2001r. jesteśmy na dziedzińcu Politechniki Krakowskiej.
Jak widać "Wyprawa" ta, podobnie jak poprzednie, nie była żadną wycieczką. Przebyto około 8000 km, w tym 7000 km autokarem (średnio ok. 500 km dziennie), zwiedzono 61 obiektów mostowych, zrealizowano obszerny program szkoleniowy i turystyczny, poszerzający horyzonty myślowe. Spędziliśmy na "Wyprawie" jedną noc w autokarze i mieliśmy co najmniej kilka nocy niedospanych (do 4 godzin snu). Wróciliśmy do Krakowa zmęczeni, ale pełni wrażeń.
W "Wyprawie" wzięło udział 47 uczestników (oraz 2 kierowców). Wśród nich 12 studentów (głównie dyplomatów Katedry Budowy Mostów i Tuneli PK), 12 pracowników naukowych z (Politechniki Krakowskiej, Wrocławskiej i Lubelskiej, Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Instytutu Badawczego Dróg i Mostów - Filia Wrocław), 4 projektantów i 6 wykonawców obiektów mostowych oraz 6 przedsiębiorców z firm współpracujących z polskim mostownictwem.
Organizacją zajęło się Biuro Turystyczne "Animator" z Czechowie-Dziedzic, z pilotem mgr Franciszkiem Brodzkim na czele, współpracującym już po raz siódmy z "Wyprawami Mostowymi", organizowanymi przez Katedrę Budowy Mostów i Tuneli PK. Świetny, klimatyzowany autokar z sympatycznymi kierowcami został nam udostępniony przez Państwowy Zespół Pieśni i Tańca "Śląsk". Obiekty mostowe i inne wrażenia z "Wyprawy", zarejestrowane na setkach zdjęć i setkach metrów taśmy filmowej, są dla jej uczestników znakomitym materiałem dydaktycznym, szkoleniowym i poznawczym.

 

ZESTAWIENIE:  
Przejechano autokarem (km)
1000
Prom przez Adriatyk (km)
950
Promy przez Zatokę Koryncką (3 x)
10
Statek na wyspy Hydrę i Spetses (km)
140
Zwiedzono obiektów mostowych
61
Zwiedzono miast
17
Zwiedzono miejsc turystycznych i krajobrazowych
23
Spotkania fachowe
3
Imprezy kulturalne
3

 

Opracował Prof. dr hab. inż. Kazimierz FLAGA

 

 

 

 

 

 

 

Kategoria: